Czym mnie zawiodło EA Sports WRC?

Wychowałem się gamingowo i rajdowo na grach Codemasters. W pierwszych pięciu odsłonach serii Colin McRae Rally przejechałem niezliczone ilości kilometrów i do dziś pamiętam charakterystyczne fragmenty odcinków. Cieszyłem się na nadejście EA Sports WRC i dziś mogę wam powiedzieć dlaczego jestem zawiedziony!

Zacznijmy od tego, że to nie jest recenzja EA Sports WRC. Pominę część rzeczy, nie będę was zanudzał szczegółową analizą technikaliów i po prostu omówię kilka kwestii, które ta gra robi dobrze, a które leżą według mnie na całej linii. Bo chociaż codziennie pokonuję kilka odcinków specjalnych to nie mogę nikomu z czystym sumieniem polecić najnowszej gry na licencji WRC. Niemniej w pewnych aspektach nie można zarzucić grze braku serducha do rajdów, ale tego jednego w przypadku Codemasters mogliśmy być pewni. No ale bez zbędnego przeciągania przyjrzyjmy się powodom zawodu i elementom, przez które ciągle gram.

EA Sports WRC i zaginiona next-genowość

Codemasters miało gotowe narzędzia do stworzenia idealnej gry rajdowej. Wystarczyło rozbudować zawartość Dirt Rally 2 o rajdy i samochody z kalendarza WRC, dodać tryb mistrzostw lekko wymieszany z karierą i święty Graal wirtualnych rajdów gotowy. Natomiast uznano, że gra powinna być godna nowej, a w zasadzie obecnej generacji konsol. Deweloper postawił na Unreal Engine 5. Ta decyzja oznaczała brak wersji na PS4 i Xbox One, co ograniczyło poważnie liczbę odbiorców. Rozumiem jednak, że w końcu gry powinny iść technologicznie do przodu i moment porzucenia starych konsol jest naturalnym posunięciem. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy odpaliłem grę.

Pierwsze kilometry pokonałem na laptopie i tu powiedzmy sobie szczerze gra wyglądała fatalnie. Optymalizacja nie istniała, ale trzeba być uczciwym. Mój Dell G15 z RTX 3060 nigdy nie był mocarzem. Natomiast Xbox Series X był już w planie zakupowym, więc cierpliwie poczekałem. EA Sports WRC było pierwszą odpaloną grą na nowej konsoli i znów zaskoczenie. W moim mniemaniu pod wieloma względami gra prezentuje się gorzej niż leciwy już Dirt Rally 2. Tutaj muszę wtrącić, że od gier wyścigowych nie wymagam ultra szczegółowej oprawy graficznej. W czasie jazdy mam gdzieś, jak szczegółowi są kibice, czy drzewa mają wymodelowane pojedyncze liście i czy okna w domach przy trasie mają wymodelowane klamki.

Niemniej zwracam uwagę na jakość nawierzchni i obiektów znajdujących się w obrębie drogi. Pobocza, znajdujące się na nich przeszkody oraz nierówności na trasie powinny być zrobione perfekcyjnie. Wcześniejsze gry z serii Dirt Rally pokazały, że nawierzchnia może być jednym z bohaterów gry. Tutaj wszystko prezentuje się gorzej, bardziej płasko i mniej szczegółowo. Na niektórych odcinkach znajdziemy miejsca prezentujące wysoki poziom, ale jednak większość kuleje. Niestety oprawa w żadnym miejscu nie usprawiedliwia przesiadki na nowy silnik graficzny i odcięcie od tytułu posiadaczy starszych konsol.

No przepraszam, mamy tu ultra realistyczny pył unoszący się za samochodem! Oczywiście zobaczycie go na pojedynczych odcinkach specjalnych kiedy akurat robimy nawrót i ten unosi się gdzieś po horyzoncie. Także w trybie fotograficznym robi on robotę. Tylko, że przez 99% czasu spędzanego z grą ten element będzie wam całkowicie zbędny. Chciałbym również pogratulować Codemasters fantastycznego easter egga. Bo nie wierzę, że w 2023 roku znaki drogowe w grze są przez przypadek z tytanu i zakopane na 10 m w ziemię. To musiał być celowy zabieg mający przypominać doznania z wydzwonienia w znak w CMR 2.

Optymalizacja w EA Sports WRC. Jaka optymalizacja?

Jak wspomniałem wcześniej w grach wyścigowych nie zwracam wielkiej uwagi na ultra szczegółowość oprawy graficznej, chociaż jak jest realistycznie to jest to miły dodatek. W EA Sports WRC podobają mi się modele samochodów, które do tego brzmią fenomenalnie. Praca zaworu upustowego w WRC z wczesnych lat dwutysięcznych to poezja dla mych uszu. Oczywiście auta mogłyby być bardziej szczegółowe, ale dla mnie są w punkt. Świetnie wygląda projekt tras, nitka drogi i rozłożenie obiektów przy trasie, choć graficznie detale przypominają dwie generacje wstecz. Tym bardziej szokujące jest dla mnie to, jak nowa gra Codemasters działa.

Szarpanie obrazu już na poziomie ekranu ładowania odcinka, czyli kiedy widzimy rajdówkę czekająca na start kłuje w oczy. Przymknąłbym na to oko, ale takie kwiatki dzieją się także podczas jazdy. Niektóre odcinki specjalne są wręcz niegrywalne ze względu na przycinanie się obrazu na ułamki sekund i przestawianie się w poziomie całych pasów na ekranie. Problem pojawia się szczególnie na odcinkach zimowych oraz nocnych kiedy nagle w tle pojawiają się różne źródła światła. Niestety prowadzi to do sytuacji, w której rozgrywka staje się uciążliwa. Na ten moment gra doczekała się kilku aktualizacji i wiele problemów nie zostało rozwiązanych. Widać, że Unreal Engine 5 sprawia wiele problemów i szczerze ciężko powiedzieć, czy EA Sports WRC w ogóle zostanie pozbawione tych mankamentów.

EA Sports WRC, a kariera, mistrzostwa i ulatujące emocje

EA Sports WRC jest wypakowane zawartością, co stanowi duży plus gry. Wielu, szczególnie początkujących graczy doceni szkółkę rajdową, a dla mnie prawdziwą gratką są zawody z cyklu Moments. W nich pojawiają się różne wyzwania polegające na dotarciu do mety na konkretnych miejscach, lub w jakimś przedziale czasowym. Każde z wyzwań bazuje na jakiejś prawdziwej sytuacji z rajdów.

Mam natomiast problem z fundamentalnymi trybami, czyli karierą i mistrzostwami. Kariera przypomina mieszankę rozwiązań z poprzednich gier na licencji WRC i wcześniejszych odsłon serii Dirt Rally. Możemy kupować samochody, zatrudniać inżynierów i startować w różnych seriach, a wszystko po to aby realizować cele narzucone przez sponsorów. Oczywiście najważniejsze jest ostateczne zwycięstwo w serii głównej: WRC, WRC2 lub Junior WRC, w zależności od wyboru na starcie kariery. Mam jednak wrażenie, że wszystko zostało zorganizowane po łebkach. Wizyty w siedzibie zespołu to patrzenie na tło przedstawiające biurko z laptopem. We wcześniejszych grach mieliśmy świetnie wymodelowaną siedzibę i każda zakładka menu przenosiła nas do innego pomieszczenia. Sama kariera skupiała się też na rajdach WRC i przygotowaniach do nich, a okazjonalnie rzucała nas w jakieś inne zawody. W EA Sports WRC mamy pierdyliard różnych serii, a te oficjalne są tłem dla wszystkich aktywności.

Rozumiem, że taka różnorodność zawodów w karierze jest dla wielu graczy pozytywną rzeczą. Niemniej szlag mnie mało nie trafił jak się okazało, że chcąc stworzyć swoją drogę do WRC od Junior WRC mogłem na kolejny sezon po zdobyciu mistrzostwa kontynuować karierę tylko na szczeblu JWRC. Skok o poziom wyżej wymagał stworzenie nowej kariery i zaczęcie od początku tylko serię wyżej. Tak się tego nie robi! No ale powiecie, że w takim razie trzeba sobie włączyć mistrzostwa, wybrać poziom serii i jechać tylko rajdy danej kategorii. Faktycznie, w ten sposób nie mamy tej całej otoczki budowania teamu, ale wcielamy się w ulubioną załogę i ciśniemy ku końcowemu zwycięstwu. Dostajemy bardzo klasyczny tryb, który naprawdę mi się podoba. Szkoda tylko, że po ukończeniu mistrzostw jedyne co dostajemy to statyczny kadr z pucharkiem i naszym autem, po czym wywala nas do menu. Jakim cudem w 2001 roku w Colin McRae Rally 2 mogliśmy dostać scenkę, w której rajdówka pokonuje uliczki w parku pod brytyjskim zamkiem i całość kończy się efektownym hamowankiem na ręcznym i fajerwerkami, a w 2023 roku po ukończeniu mistrzostw dostajemy poczucie straconego czasu? Nie dostaniemy nawet osiągnięcia za zdobycie tytułu.

Dlaczego nie przestałem grać w EA Sports WRC?

EA Sports WRC pod wieloma względami jest dla mnie zawodem. Nie daje mi pewnych emocji, na które liczyłem, a ze względów technicznych nie jestem w stanie polecić tej gry z czystym sumieniem. A jednak od półtora miesiąca cały czas pokonuje kolejne kilometry oesowe. Dlaczego? Jak wspomniałem tryb momentów jest świetny i podejmowanie wyzwań zwyczajnie daje mi satysfakcję. Wygląd odcinków specjalnych w rozumieniu projektu nitki drogi i ich naturalności dają przyjemność z jazdy. Kręcenie czasów na odcinkach i porównywanie się z innymi graczami w rankingu cieszy, mimo że zgarniam niezłe baty. Jednak to co jest dla mnie najważniejsze to model jazdy, a w tej kwestii Codemasters nie zawiodło.

Nie jest tak, że mistrzowie kodu zawsze umieli w fizykę pojazdów. W CMR 3 auto skręcało wokół osi ulokowanej w centralnym punkcie dachu, co trochę wypaczało model jazdy. W Colin McRae Rally: Dirt auta prowadziły się jakby ich ciężar nie miał znaczenia, ale nastanie serii Dirt Rally pokazało, że deweloper umie stworzyć satysfakcjonujący semisymulacyjny model jazdy. EA Sports WRC zostało jeszcze ułatwione względem Dirt Rally 2, ale ilość ustawień pozwala na zabawę zarówno totalnym żółtodziobom, jak i wytrawnym szoferom. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie ma mowy o pełnej symulacji.

Co ważne fizyka pojazdów dość naturalnie symuluje działanie wszystkich sił na auto. Udało się także rozróżnić charakterystykę pojazdów. Nie chodzi mi tylko o zmiany w prowadzeniu aut 4x4 i osiek przednio lub tylnonapędowych. Tutaj w ramach jednej kategorii aut poczujemy różnice. Przykładowo w królewskiej klasie Rally1 (WRC) wyczujemy, że Toyota GR Yaris jest dość nerwowa, ale dzięki temu w wąskich zakrętach zachowuje się bardzo zwinnie. Hyundai i20 WRC bardzo pewnie prowadzi się na szybkich łukach, ale w ciasnych partiach jest trochę bardziej ospały. Ford Puma z kolei zachowuje się nerwowo na wyjściach z zakrętów, co bardzo ładnie wpasowuje się w odwieczny problem rajdowych Fordów z szybszym zdzieraniem się tylnych opon. Takie różnice wyłapiemy w każdej kategorii rajdówek. Dla mnie miodzio.

To właśnie model i fizyka jazdy sprawiają, że codziennie chętnie siadam żeby nabić kilka dodatkowych kilometrów oesowych. Przyjemność z jazdy w połączeniu z długimi odcinkami liczącymi czasem ponad 30 km dają bardzo rajdowe doznanie. Gra faktycznie wymaga skupienia, precyzji i odpowiedniego balansowania między ciśnięciem na 100%, a momentami oszczędzania auta i własnej koncentracji.

Czy warto sięgnąć po EA Sports WRC?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo ciężka. Patrząc na grę surowym okiem to nie. Mamy tu tytuł technologicznie nieogarnięty przez dewelopera. Obraz szarpie, czasem przycina, a wygląd gry w ogóle nie ma nic wspólnego z obecną generacją. Niestety widać, że EA poskąpiło na produkcję, albo nie dało Codemasters wystarczającego czasu. Niestety nie podobają mi się też tryby kariery i mistrzostw, które pozostawiają gracza z lekkim poczuciem bezcelowości. A może to ja jestem już stary i za bardzo wymagający?

Z drugiej strony jeżeli jesteście fanami rajdów i gier rajdowych to dostajecie fenomenalny przegląd rajdówek. Ja osobiście najmniej czasu spędziłem za kierownicą współczesnych aut Rally1, a zamiast tego katuję klasyczne WRC, A-grupowe czterołapy i moje ukochane szlifierki z kategorii S1600. Model jazdy to czysta poezja bardzo dobrze naśladująca naturalne zachowanie aut, ale przy zachowaniu zręcznościowego charakteru. O ile na odcinku nie spotkają nas problemy graficzne i optymalizacyjne to każdy kolejny kilometr oesowy sprawi dziką frajdę. Musicie sobie odpowiedzieć sami, ile możecie wybaczyć twórcom i czy opisane problemy nie przeszkodzą wam w zabawie.

Daj znać o nas znajomym

Jakie gry zamiast Diablo IV?

Diablo IV okazało się bardzo delikatnie mówiąc rozczarowaniem. Oczywiście Activision Blizzard zarobiło swoje, ale najnowsza produkcja z kultowej serii ma wiele problemów, a na dzień pisania tego artykułu wydaje się praktycznie martwa. Właśnie dlatego postanowiliśmy odpowiedzieć na pytanie jakie gry zamiast Diablo IV?

Nie jest tak, że Diablo IV jest całkowitym paździerzem. Jednak problemy tzw. end-game'u, rozczarowująca zawartość pierwszego sezonu, elementy online, małe ilości mobów do bicia, mało satysfakcjonująca walka, czy problemy z balansem postaci przelały czarę goryczy u fanów gatunku. Nie brakuje osób, które przy nowym Diablo bawią się dobrze, ale patrząc na poprzednie odsłony trzeba powiedzieć sobie szczerze, że „czwórka” jest na tę chwilę martwa za życia. Zresztą sam deweloper zachęcał graczy do odłożenia gry do czasu wyjścia kolejnych sezonów! Zarzućmy więc zasłonę milczenia na twór Activision Blizzard i sprawdźmy, jakie gry będą bawiły bardziej niż Diablo IV. Przynajmniej mamy nadzieję, że znajdziecie w nich więcej przyjemności.

Dodajmy jeszcze, że moglibyśmy wspomnieć o poprzednich odsłonach serii, czyli tworzącym gatunek hack'n'slash Diablo, kultowym Diablo II z dodatkami, czy w

Jakie alternatywy dla Spotify?

Spotify jest najpopularniejszą aplikacją do słuchania muzyki. To stwierdzenie prawdopodobnie jeszcze długo będzie słuszne, ale konkurencja nie śpi, a melomani mają coraz więcej ciekawych opcji do wyboru. Postanowiliśmy się przyjrzeć, jakie są alternatywy dla Spotify?

Korzystanie z platform do strumieniowania muzyki jest bardzo wygodnym rozwiązaniem w dobie powszechnego posiadania smartfonów i innych urządzeń z dostępem do internetu. W swoich kieszeniach mamy dzięki aplikacjom pokroju Spotify dosłownie bibliotekę milionów utworów. Jeśli jeszcze nie korzystasz z takich platform i chcesz zacząć to postaramy się przybliżyć dostępne w Polsce aplikacje do słuchania muzyki. Poniższy tekst opisze pokrótce najważniejsze platformy, ale nie jest w żaden sposób opiniotwórczy. Chcemy, abyście poznali możliwości i jeśli dana aplikacja was zainteresuje to sprawdźcie, jak wyglądają aktualne warunki odnoszące się do obszerności biblioteki, czy cen subskrypcji.

Wiele aplikacji do słuchania muzyki pozwala na korzystanie z treści za darmo. Wiąże się to z reklamami pomiędzy utworami. Rozwiązaniem jest zazwyczaj wykupienie abonamentu. QW większości przypadków mamy do dyspozycji kilka progów miesięcznych opłat. Przyjrzyjmy się bliżej co ma do zaoferowania Spotify i jakie są dla niego alternatywy.

Gry na Switcha po polsku!

Czy na Nintendo Switch 2 i 1 można grać po polsku? To pytanie zadaje sobie wiele osób zainteresowanych hybrydowymi konsolami. Faktycznie gier z polskimi napisami i dubbingiem jest ciągle niewiele, ale istnieją. Co więcej Nintendo w końcu zauważyło Polskę i przygotowało oficjalną polonizację swoich gier!

Nie da się ukryć, że Nintendo Switch jest często wybierany przez graczy chcących spróbować ekskluzywów wielkiego "N". Mario, Donkey Kong, Pokemony i Zelda są markami, które budują popularność konsol Nintendo. Często gry ekskluzywne są polecane, jako najlepsze gry na początek ze Switchem. Tymczasem dla polskich graczy największą bolączką był brak polskich wersji językowych. Na szczęście coś się zmieniło i te powoli się pojawiają. Jak się dobrze poszuka to nie brakuje też tytułów "third party" z językiem polskim. Poniżej przedstawiamy najlepsze gry na Nintendo Switch po polsku. 

Ekskluzywne gry Nintendo po polsku

Gry Nintendo były od zawsze bastionem nie do zdobycia dla polskich graczy. Przynajmniej pod względem polonizacji. Wydawca z różnych przyczyn omijał nasz rynek, a w związku z ekskluzywnością moderzy nie mieli pola do popisu. W 2026 roku wszystko się zmieniło. Nin

Alternatywy dla Nintendo Switch

Nintendo wraz ze swoją ostatnią konsola niewątpliwie przyczyniło się do powrotu w łaski graczy tzw. handheldów. Mobilne konsole zyskują coraz bardziej na popularności i często mówi się o powrocie do tego segmentu choćby Sony. Jakie obecnie są alternatywy dla Nintendo Switch?

Wyjaśnijmy sobie na początek kilka kwestii. Switch jest konsolą hybrydową, której niewątpliwą zaletą jest możliwość mobilnego grania. Niestety specyfikacja urządzenia i polityka Nintendo sprawiają, że nie jest to konsola dla każdego. W efekcie inni producenci postanowili wykorzystać powstałą niszę do stworzenia prawdziwych współczesnych handheldów. No i tu trzeba zaznaczyć, że tak naprawdę nie otrzymaliśmy żadnego nowego systemu, ale mówimy o mobilnych PC. Większość konsol mobilnych nastawionych na współczesne gry to komputery upchane w małe tablety z wbudowanymi kontrolerami.

Oczywiście nie każde takie urządzenie jest przenośnym komputerem. Część z dostępnych handheldów to konsole do grania w chmurze. Takie rozwiązanie pozwala na wykorzystanie słabszych podzespołów, które potrzebują mniej energii do działania. Systemowo zaś użytkownicy mają dostęp do wykupionych platform streamujących gry. Poniżej przedstawimy kilka handheldów z obu kategorii, które mogą być alternatywą dla Nintendo S

Czy złota łopata Piekarczyka istnieje?

Czy legenda o złotej łopacie Piekarczyka z Elbląga jest prawdziwa? Takie pytanie mogą sobie zadać osoby zainteresowane historią tego miasta, po obejrzeniu filmu promocyjnego „Echa legendy – Elbląg. Tales of Poland”. Tomasz Walczak z ekipą wracają z nowym projektem!

O Tomaszu Walczaku i jego filmach pisaliśmy m.in. przy okazji zdobycia przez produkcję „Bielsko-Biała – miasto od zawsze dla ludzi” tytułu Najlepszego Filmu Turystycznego Świata 2023. Chwaliliśmy się tym faktem nie tylko ze względu na patriotyzm lokalny, ale też fakt, że współtwórcą scenariusza i tekstu lektora był nasz redaktor, Jakub Kruczek znany także, jako Amator Planszówek. Ekipa twórców z Bielska-Białej następnie stworzyła film „Wisła – początek wielu historii”, a teraz wraca z nowym projektem Tales of Poland. Pierwszy obraz zabiera widzów do Elbląga leżącego historycznie na Pomorzu, a administracyjne w województwie warmińsko-mazurskim.

Najnowszy film łamie nieco konwencję poprzedników, poni

Dla kogo jest DC Compact?

Wydawnictwo Egmont zaskoczyło polskich fanów komiksów i wydało nad Wisłą serię, której nikt się nie spodziewał. Czy budżetowe komiksy mają u nas sens? Zapraszam na recenzję polskiego wydania serii DC Compact.

Nie mogłem sobie odmówić rzucenia okiem na nową serię. Tym bardziej, że zagorzali fani komiksów wróżyli, iż Egmont nie zdecyduje się na jej wydanie w Polsce. Tymczasem niespodzianka. Trzeba jednak zaznaczyć, że w przeciwieństwie do amerykańskich wydań, ceny w Polsce są różne w zależności od grubości tomu. Oryginalnie poszczególne odsłony serii kosztują 9,99 dolarów. Zresztą odsyłam do naszego artykułu o DC Compact. 

Do naszej redakcji trafiły trzy tomy poświęcone Batmanowi, czyli „Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje”, „Batman. Rok pierwszy” oraz „Batman. Trybunał Sów”. Kosztowały nas odpowiednio po 20,99 zł za cieńsze zeszyty i 35,99 zł za zbiór „Batman. Trybunał Sów”. Biorąc pod uwagę liczbę stron mamy do czynienia z naprawdę dobrym stosunkiem ceny do ilości historii. Tym bardziej, że jak widać ceny okazały się niższe niż kwoty okładkowe. No ale dobra, jak to jest z wykonaniem. Nie będę tu recenzo

Co to jest Nintendo Virtual Game Cards?

Nintendo obecnie jest uznawane za ostatni bastion klasycznego gamingu. Konsole marki m.in. ciągle posiadają ekskluzywne tytuły, korzystają z kartridżów i skupiają się na czystej radości z grania. Teraz nadchodzi rewolucja, czyli możliwość pożyczania cyfrowych wersji gier na Switch'a! Czym są Virtual Game Cards?

Podczas ostatniego marcowego Nintendo Direct zaprezentowano ku zaskoczeniu widzów nową funkcję, jaka zostanie wydana na konsolę Nintendo Switch końcem kwietnia. Aktualizacja trafi na odchodzącego pstryczka i będzie jedną z głównych części ekosystemu obejmującego także Switcha 2. Virtual Game Cards będą dokładnie tym, na co wskazuje nazwa, czyli wirtualnymi kartridżami z grami. Wiążą się z tym nowe możliwości, jakich będą mogli pozazdrościć właścicielom Switcha użytkownicy innych konsol. 

Virtual Game Cards pozwolą na pożyczanie sobie gier cyfrowych! To niemała rewolucja, choć pamiętajmy, że mówimy o dużych korporacjach, więc jest pewien haczyk. A właściwie dwa, które tak naprawdę nie mają wielkiego znaczenia.

Jak działają Virtual Game Cards?

Virtual Game Cards będą nowym sposobem zarządzania grami zakupionymi w cyfrowej wersji za pośrednictwem sklepu Nintendo eShop. Aktualizacja wprowadzi w menu Nintendo Switch nową zakładkę z wirtualnymi

Recenzja PocketBook Verse

Ostatnio czas na czytanie książek znajduję głównie w nocy przed położeniem się spać. W takiej sytuacji mogę korzystać z lampki do czytania, co też robiłem lub postawić na czytnik e-booków. Szczęśliwym trafem miałem okazję przetestować taki gadżet, więc zapraszam na recenzję czytnika PocketBook Verse.

Czytnik e-booków chodził za mną od dłuższego czasu i nadarzyła się okazja, aby sprawdzić takie urządzenie. PocketBook Verse trafił na rynek jako zastępstwo za model Touch Lux 5, ale jako że nie miałem okazji obcować z poprzednikiem to nie znajdziecie tu porównania obu modeli. Natomiast chciałbym opowiedzieć, jak mi się czyta na tym urządzeniu i czy spełniło moje oczekiwania. Zapraszam do lektury.

PocketBook Verse – wygląd i wykonanie

PocketBook Verse waży 182 g i patrząc na sucho na tę liczbę spodziewałem się bardzo lekkiego w odczuciu urządzenia, tymczasem czuć je w ręce. Nie oznacza to, że jest ciężki i jego trzymanie męczy, ale powoduje wrażenie obcowania z solidnym sprzętem a nie plastikową zabawką. Ekran o przekątnej 6 cali otaczają dość szerokie ramki, co pozwala wygodnie chwycić czytnik i ułożyć kciuk na froncie bez zasłaniania części ekranu. Natomiast przez tę szerokość może czasem braknąć nam palca do kliknięcia czegoś na dotykowym ekranie.

Jaką konsolę Evercade wybrać?

W czasach łatwej dostępności sprzętów do retro grania oraz emulatorów firma Blaze Entertainment Ltd. wymyśliła sobie konsolę retro z własnymi fizycznymi kartridżami. Wielu wróżyło marce Evercade szybki upadek, ale po pięciu latach ma się ona całkiem dobrze. Dziś postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czym są konsole Evercade?

Pierwsza konsola Evercade zadebiutowała w 2020 roku. Urządzenie powstało z myślą o odpalaniu retro gier z ery 8, 16 i 32 bitów. Z tym, że zamiast wgranej biblioteki klasyków, czy możliwości odpalania własnych starych nośników lub ROMów postawiono na dedykowane kartridże. Producent postanowił pozyskiwać licencje na klasyki i wydawać je w fizycznej formie. Celem było stworzenie konsoli retro dla osób z kolekcjonerskim zacięciem. O ile koszty były wyższe niż w przypadku chińskich konsolek do emulacji to już sam zamysł pozwalał na stworzenie legalnej kolekcji klasyków.

Niemniej wiele osób wróżyło marce Evercade krótki byt rynkowy i szybki upadek. Tymczasem minęło pięć lat, a system rozrósł się do łącznie sześciu konsol. Co więcej na kartridżach wydano niemal 600 gier. Dokładnie na moment pisania tego artykułu jest ich 570. Warto przybliżyć nieco konsole Evercade i powiedzieć sobie, co mają do zaoferowania.

Gry z PS1 na Nintendo Switch

Moda na retro rośnie w siłę i chyba dziś nie ma lepszych czasów na ogrywanie klasyków. Na rynku znajdziemy masę sprzętów pozwalających cieszyć się starymi grami. Dziś przychodzimy do was z małym zestawieniem gier z pierwszego PlayStation na Nintendo Switch.

Nintendo Switch nie jest może pierwszym urządzeniem przychodzącym na myśl w kontekście gier retro. Wiele osób najpierw pomyśli o oryginalnych minikonsolkach, handheldach pokroju Anbernic, czy komputerach PC i całej masie emulatorów. Niemniej jak popatrzymy na bibliotekę Switcha to zawiera ona sporo klasycznych gier z różnych platform. Samo Nintendo Switch Online pozwala ograć wiele klasyków z japońskich konsol. 

Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby na Nintendo Switch zagrać w kilka kultowych gier z pierwszego PlayStation. To w zasadzie ciekawa sytuacja, ponieważ Sony niemal trzy dekady temu utarło nosa Nintendo za pomocą szaraczka. Niemniej Switch się sprzedaje jak świeże bułeczki, więc jego biblioteka rośnie w wielu kierunkach. Przyjrzyjmy się, w jakie tytuły z PS One zagramy na pstryczku. Dodajmy tylko, że większość tych gier to odświeżone wersje dostosowane do współczesnych pla

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.